Obserwatorzy

sobota, 5 listopada 2016

Nie mam serca do bloga...

I co mam zrobić, bo chciałabym bardzo dzielić się tym co robię, a jednak pomysłu na pisanie brak, chęci w sumie też czasem brak :(
Już poprzednio miałam sporo do pokazania, nie wiedziałam jak się zabrać za to wszystko, no to mam za swoje , dzisiaj jest tego znacznie więcej.

Może jeszcze wakacyjne moje małe tworki pokażę.
Okazało się, że nie zabrałam ze sobą igielnika, a planowałam zacząć haftować na próbę, więc zaczęłam od zrobienia takiego igielnika na szybko.



No i na stworzyłam malutki hafcik...a z hafciku drugi igielniczek :D Dzięki temu mam już dwa ;)



Z robótek to tyle, ale chcę jeszcze pokazać kilka fotek tego mojego nowego świata, zdjęcia jeszcze bardzo wakacyjne :D 


























Jeszcze na sam koniec wakacji było tutaj święto jabłka- trwało trzy dni, super zabawa, dzieciaki spały pod namiotami, można było wygrać nocleg w takim egzotycznym namiocie.




I muszę przyznać, ze impreza zakończyła się koło południa w niedzielę, kawałka śmiecia nie widziałam na tym polu namiotowym  w momencie kiedy przechodziłam obok i ostatnie ludzkie jednostki pakowały się do odjazdu. 

Widywałam takie zakończenia imprez u mnie w Blachowni, niestety tony śmieci, butelek, papierków, petów i innych rzeczy zostawało po biesiadnikach. 

czwartek, 1 września 2016

Stoik ogrodowy

Jakoś mi ten czas płynie inaczej niż dotychczas. Może to śmieszne, ale na nowo uczę się jak to jest mieć męża w domu na co dzień. Przecież niby nic wielkiego, bo nie wielka różnica zrobić dla jednej osoby więcej, śniadanie, obiad czy kolację, ale mimo wszystko jest inaczej.


Jak wymyślę dlaczego, to napiszę.

Piszą do mnie znajomi, pytają jak mi tutaj, czy nie tęsknie, i szczerze mówiąc nie tęsknię wcale.
Z mama rozmawiam każdego dnia, rano, w południe i wieczorem, tak jakby się nic nie zmieniło, poza tym niedługo przyjeżdża do nas. Więc czego ma być żal??
No owszem, tęsknimy za Bercikiem, za Czipsą, ale są w domu, mają opiekę, czekamy na ten nasz własny już kąt i zabieramy do siebie wtedy, krzywda im się nie dzieje na pewno, więc tak, jeśli bym musiała powiedzieć za kim czy za czym tęsknię to za zwierzakami, ale są ludzie którzy tego nie zrozumieją.
ale jest coś czego mi brakuje, mojego ogrodu, Tylko jego mi brak, bo wiem, ze zabrać go i tutaj przywieźć go nie mogę.

Ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Jak się nie ma ogrodu, to coś trzeba zrobić żeby go choć trochę przypominało. Co prawda, ogrodu sobie nie zrobiła, aż taka zdolna nie jestem, ale mam mini namiastkę ;)

Tęsknię za kwiatami, niezmiennie, Wkoło przepięknie, zielono, ale... ale nie kolorowo Kolorów mam niedostatek, więc wyciągnęłam moje wstążeczki i zrobiłam.
Starałam się jak najbardziej oddać realizm tych kwiatuszków, a czy mi się udało, to już oceńcie sami.

Ta się prezentuje całość-


A teraz ciut więcej szczegółów.

Pierwsza do stroika powstałą chryzantema-


Ciężko uchwycić czerwony kolor na zdjęciach.
Tutaj widać chyba lepiej-


Później powstałą Dalia-


Słonecznik-



Następnie mak, chaber, cynia, piwonia...


Najbardziej chyba jestem dumna z goździków, bo wiele osób wzięło je za żywe :D 


Ciągle czegoś było mało dlatego zrobiłam jeszcze dzwonek, różę i coś na kształt hortensji



Już po sklejeniu wszystkiego jakaś luka mi świeciła proso w oczy i raziła niedoskonałością, dlatego tą lukę zatkałam niezapominajkami zrobionymi już na koniec, tak się śpieszyłam żeby to skończyć, że nie zrobiłam im zdjęcia luzem.









A tutaj jeszcze foteczka przy linijce, co by było widać rozmiar kwiatuszków ;)


No i pewnie wszystkich zanudziłam takim tasiemcem, następny poste będzie krótki, Obiecuję ;)

Pozdrawiam cieplutko!!!




sobota, 6 sierpnia 2016

Pierwszy post na obczyźnie

Witam , Ktoś za mną tęsknił?? Mam nadzieję, że tak :D

Ja już od dwóch tygodni mieszkam w Holandii. Droga minęła spokojnie, aczkolwiek nie bez zawirowań. Jednak nie ma co tego roztrząsać, grunt, ze szczęśliwie dotarliśmy na miejsce.

Taki spokój, jaki tutaj jest spokój, cisza, nie słychać pociągów, tirów i innych ścigaczy ulicznych. Po prostu relaks dla uszu, relaks dla duszy.

Wiadomo, ze jak najszybciej chciałabym mieć już ten swój przydzielony dom, ale w takich warunkach i takim otoczeniu jak teraz mogę czekać bez zniecierpliwienia.

Ogólnie czuję się jak na wakacjach cały czas, dzieci też. No ale czas zacząć coś działać, nadać życiu jakiś rytm, cokolwiek z sobą robić.
Ja zaczęłam ;)

Mam tutaj w oknie zasłony, i jedne pasowałoby spinać. W tym celu zrobiłam sobie zapinki  na magnesach i nimi się dzisiaj pochwalę.







Tak wygląda na zasłonie


I co o nim myślicie ??

A tutaj jeszcze mały gif :D 



Na szczęście Adrian podłączył cyfrowy Polsat i mogę oddać się jednemu z ulubionych zajęć- oglądaniu Igrzysk . 


Działa mi już też internet, dzięki temu będę częściej  na Waszych blogach.

Pozdrawiam cieplutko z Kesteren !!! 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...