Obserwatorzy

wtorek, 6 października 2015

Połowa pracy za mną...

Witam cieplutko i serdecznie :) Nie było mnie kilka dni, ponieważ nawiedziła mnie choroba, i za nic nie chciała iść precz... w dodatku nie prosiłam się o nią. Podstępna taka jesienna grypa, całe szczęście, ze zwyczajna.  Niestety niechcący podzieliłam się nią z dziećmi, a Adrian chyba pożałował, ze nam w tym wszystkim nie towarzyszy, i też chory biedaczek na obczyźnie, sam jeden, bez opieki, bez pysznego wzmacniającego rosołku...ale mądra przewidująca żona wcisnęła w zakamarki bagażu odpowiednie leki, i teraz ma, bo przecież jak się go grzecznie  pyta- dać Ci coś na przeziębienie?? To odpowiedz jest niezmiennie ta sama- a po co mi?? Nie, nic nie dawaj, nic mi tam nie pakuj!!!
Więc się wyleczy, i wróci do domu, jeszcze dwa tygodnie...i będzie...mógł zrobić to co juz mu tutaj zaplanowałam do zrobienia ;) Ależ ja jestem straszna, wiem.  Adrian marudzi, marudzi, ale potem mu się miło w domu siedzi, a nie jak w jakichś kazamatach. A tyleeee jeszcze do zrobienia jest...

Dosyć o tym, wracam do konkretów.
Jak w temacie- polowa pracy za mną, czyli mam ukończony hafcik, jestem zadowolona, nawet prawie bardzo, bo słowo- "Bardzo" zostawię na koniec- kiedy już zawiśnie na ścianie.

Hafcik w surowym stanie prezentuje się tak-






No to wracając do tematu- połowa za mną, teraz myślę nad resztą, uskładam sobie potencjalne materiały na rameczkę, i po przymierzam, co z czym i jak. Oby mi to wyszło tak jak sobie wymarzyłam, bo będę zła i nieszczęśliwa .

Okrutnie nieszczęśliwa, więc trzymajcie kciuki.

Ogródek musi zaczekać, bo z cieknącym nosem, i kaszlem do niego nie polecę, chociaż pogoda iście letnia, co też możne być zdradliwe. W dodatku wszystkie kości mnie bolą, siły muszę mieć na sprzątanie grobów, chyba ważniejsze teraz będą.

Tak z innej beczki, to planuję zakup...beczki ;) Dosyć mam kiszenia kapusty w kilku kamiokach i słojach, bo całą zimę nic nie robie tylko biegam sprawdzać, czy dostatecznie dużo soku, czy się nie psują, tak to sobie sprawdzę w jednej beczce. Planowałam kupno dębowej, ale cena skutecznie mnie od tego pomysłu odwiodła, będzie atestowana plastikowa, smak może gorszy, ale nie wiem czy kapusta z tak drogiej beczki chciałaby mi przejść przez gardło.

Dzisiaj mulinki trafiają do kuferka, ale nie bardzo głęboko, niebawem do nich powrócę, za to wyciągam wstążeczki, i myślę nad pracą którą chcę zaprezentować u Danutki. Już mi się pomysł kiełkuje, ale gorączka przyblokowała fantazję, i jakoś wypaczona ta kiełka. Nic to, powyciągam to co mam i myśl się urodzi na pewno jakaś nowa, fioletowa.

Ale się rozpisałam co?? No tak mam, w gorączce czasem bredzę, musicie (zechciejcie) mi wybaczyć :*


Zostawiam cieplutkie pozdrowienia, i lecę nadrabiać zaległości blogowe.


Ps. Cichuteńko chciałabym przypomnieć o moim Candy, może się jeszcze znajdą chętne
osoby

Moje Candy

19 komentarzy:

  1. Ojej ile to trzeba mieć cierpliwości i talentu, by taki napis powstał:) Super:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) To nie talent, tylko fajny, ciekawy wzorek który można przelać na kanwe :)

      Usuń
  2. świetny hafcik, ja nie mam do tego cierpliwości, lubię Twoje kwiaty wstążkowe, ciekawa jestem co teraz zrobisz. P.S. Widzę że to typowe zachowanie facetów względem leków na wszelki wypadek, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, myślę nad ciut innymi kwiatuszkami, ale nie będę zdradzala zanim zrobię, bo jeszcze takich nie robilam i nie wiem czy wyjdą ;)

      Usuń
  3. Rewelacyjny napis, wiedziałam to od pierwszej chwili. Wiem, że czego Ty się tkniesz to wychodzi złoto. Wracaj szybko do zdrowia. Pozdrawiam i slę buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudo! Trzymam kciuki, żeby się udało dojść do finału pracy, bo narazie zapowiada się na coś wspaniałego !
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, przyda się trzymanie kciuków :)

      Usuń
  5. Bardzo ładnie prezentuje się ten hafcik. Jeszcze oprawienie i zawiśnie tam, gdzie jego miejsce sobie upatrzyłaś.
    Z przeziębieniem, czy też zwykłą grypą nie ma żartów, odpowiednia kuracja i coś na wzmocnienie bardzo wskazane. Ogródek nie ucieknie, poczeka aż całkiem wyzdrowiejesz i go posprzątasz.
    Zdrówka życzę Edytko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj masz rację Danusiu, żartów nie ma :( Wczoraj poczulam się lepiej, wyszlam wieczorem z Czipsa na taki półgodzinny spacerek po 20...i juz się dzisiaj gorzej niż wczoraj czuję :(

      Usuń
  6. Dużo zdrówka:-) z niecierpliwością czekam na wstążki:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też jesteśmy wszyscy chorzy jeden od drugiego hafcik piękny też kiedys haftowałam .....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, ze te choroby da się szybko wyleczyć i zapomnieć. Jesień jest zbyt piękna by ją przechorować.

      Usuń
  8. Haft po prostu mistrzostwo! Niesamowicie pięknie się prezentuje, aż nie mogę się napatrzeć, takie cudeńko zrobiłaś:)))
    A i do Candy ja się znajdę chętna jeśli zdążę:))) bo problem tkwi w tym kiedy będę mogła siąść przy komputerze:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anitko ja ten wzór wypatrzyłam ponad rok temu, i czekałam tylko na dogodny moment by go zrobić, bo ciągle coś mi wchodziło w paradę. Teraz się znów niecierpliwię kiedy go będę mogła powiesić, ale trzeba zaczekać :(

      Usuń

Dziękuję za każde słówko :*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...