Obserwatorzy

sobota, 21 stycznia 2012

Mam wrażenie, że dziś niedziela...

Byłam z dziećmi u mojej mamy na obiedzie, z okazji Dnia Babci :)
Mama dostała prezenty i kwiaty, dzieci dostały po czekoladzie, a ja skorzystałam z okazji i wykorzystałam mamę i jej maszynę do szycia, w celu ukończenia tworu kanwowo-filcowego.

Najpierw powstał hafcik serduszkowy. Później doszyłam go ręcznie do kawałka filcu, ale zamek wolałam by był przyszyty maszynowo. Lepiej na pewno się utrzyma, i ładniej wygląda, tym bardziej, że to ma być prezent, dla koleżanki Klaudynki.

I tak się mniej więcej prezentuje całość



Może służyć jako piórnik, lub saszetka. Jak będzie wolała, tak go użyje. Grunt by się podobał.

Pierwszy raz coś takiego robiłam, i mi się spodobało. Nie mogę ciągle do mamy jeździć z szyciem takich rzeczy, więc postanowiłam, ze w tym roku kupię sobie maszynę, i się nauczę z niej korzystać. A co mi tam.
Co swoje, to swoje.

Przez ten "niedzielny" obiad u mamusi, mam nieodparte wrażenie, ze dzisiaj była, a raczej jeszcze jest niedziela. I jakoś się gubię przez to:(
Chyba się starzeję, i ogarnia mnie zanik pamięci.

Idę poczytać jakąś książkę dla zachowania równowagi psychicznej.

Pozdrowienia zostawiam i uciekam :)

czwartek, 19 stycznia 2012

Koślawa frywolitka...

Chciałam zrobić coś większego, i wyszło jak wyszło...


Jak widać dużo wody upłynie, zanim będzie mi to dobrze wychodziło.

Jeszcze mam do zrobienia sześć małych kwiatuszków frywolitkowych. Dzisiaj może je zacznę robić.
Wszystko lepsze od tych koralików jakie muszę naszyć na hafcie Maryi i Dzieciątka.
Pierwszy i ostatni raz coś takiego robię. Męczy mnie to, odwlekam i końca nie widać... :(

To jeszcze dorzucę mój kolejny wierszyk, i pójdę zająć się dziećmi :)

Nie da się serca oszukać gdy płacze,
nie da się duszy przy sobie utrzymać.
Kiedy chce nocą wędrować w marzeniach,
brak mi sił, by ją od tego powstrzymać.

Więc gdy cisza jak do modlitwy,
gdy wiatr kołysze drzewa jak do tańca,
ja myśli w głowie o Tobie układam,
jak paciorki jednego różańca.

Każda o Tobie a jednak odmienna,
na sznur czasu nawlekam je w ciszy.
Tylko ten szum wiatru za oknem,
do wtóru myślom mym towarzyszy.

Każda inna bo ze wspomnień się składa,
do tego nowe te z marzeń powstałe.
Jeszcze moment i w sercu je schowam,
będą mych myśli pociechą na stałe.

Tradycyjnie zostawiam pozdrowienia :D

środa, 18 stycznia 2012

Biscornu pagoda

Witam się z Państwem :)

Mogę już dzisiaj pochwalić się biscorniaczkiem jaki zrobiłam, bo dotarł już do właścicielki:)


A dzisiaj robię coś frywolitkowego, i jak skończę to moje kolejne podejście do frywolitki, to jutro się też tym wytworem pochwalę :)

Jeszcze muszę dziewczyny przepytać przed sprawdzianami -obie z chemii mają...
Więc udanego wieczorku życzę, i się żegnam :)

Ps. Alinko, wierszyk kolejny dodam jutro, obiecuję :)
Dziękuję za odwiedzinki, i za milusie komentarze :*

Pozdrawiam gorąco wszystkich.

wtorek, 17 stycznia 2012

Czasem los sypnie niespodzianką, by zagłuszyć beznadzieję...

Ta niespodzianka to prezencik wymiankowy z Coricamo  od Marty.
Az się ucieszyłam gdy Listonosz zatrąbił pod domem (Czipsa Go wpuścić nie chciała, złośliwiec jeden, Pani odrobiny radości żałowała :)
Tak więc dostałam od Marty takie oto upominki, słodycze, cappuccino, herbatkę, no i biscornu. Piękne!


I jednocześnie doszło moje zamówienie:)
I mogę teraz zrobić moim dziewczynom kolczyki i bransoletki frywolitkowe:D



A to wszystko chyba na osłodę, bo dzień mi się zaczął fatalnie. Najpierw Klaudynie uciekł autobus do szkoły, czekała na następny który nie przyjechał, a do trzeciego nie wsiadła bo tak był zapchany. Wstałyśmy po 5 żeby zdążyła, a wyjechała  z domu 8:04...
Kamila szybko przez tory poszłam przeprowadzić, okazało się, ze zapomniał telefonu. Justyna biegiem się wracała po jego telefon, szukała, ja dzwonię a tu się koło mnie odzywa dźwięk Mial Go... w innej kieszeni.
Więc już czasu coraz mniej i ja już z Justyna pieszo, bo przecież rozkład taki dali, ze  siąść i płakać, i autobus na 8 do szkoły dzieci mają, ze  na przystanek szkolny podjeżdża 8:05

Powrót przez przejazd, jezdnie i z Justyną galopem po śniegu, zeby Ona tez sie do gimnazjum nie spóźniła.
Bo ja dziś do urzędu szłam, więcw tym samym co Ona kierunku. Tak, ze  do urzędu dotarłam na 8, i dwóch panów się wepchneło przede mnie. Jak weszli, tak z panią urzędnik przegadali, i przesmiali sie 40 minut, a mi tam się już z nerwów słabo robilo ( dlatego tez gdy zobaczyłam na Którą to Panią natrafiłam:)

Już u niej załatwiałam sprawę meldunku mojego z rodziną, i nas odesłala z Kwitkiem. Cała sprawa wyglądała tak, ze po ślubie mieszkalam u męża w innym województwie 13 lat. 6 lat temu sie wyprowadziłam, i miałam meldunek tymczasowy w wynajętym mieszkaniu. W ubieglym roku zalożyłam sprawę o spadek po ojcu, i mam przyznany po nim dom do spółki z bratem.Brat zamieszkał za granicą z rodziną, ja dom odremontowałam, by dało sie mieszkać. A zameldować mnie nie chcieli, jakieś sprawy musiałam załatwiać o ten meldunek, przesłuchania mnie, męża, rodziny, i sąsiadów. Ostatecznie tuż przed sylwestrem przyszlo pismo, że Pani Burmistrz po rozpatrzeniu sprawy uznaje, ze jestem wraz z rodziną zameldowana  w tym moim rodzinnym domu. dziś biegnę, żeby pobrać druki na nowy dowód, itp rzeczy sie dowiedziec. A tam "przemiła" Pani z uśmiechem na ustach mi mówi, ze ten świstek od Burmistrz to ja moge sobie... a ona mnie nie zamelduje, bo teraz w tym opolskim mam założyć sprawę że tam nie mieszkam od 6 lat, wezwać świadków, i ta sama piosenka co tutaj od lata...
Nie wiem, czy ja głupia jestem, czy co... Bo skoro tutaj świadkowie poświadczyli, ze mieszkam tu, to po teraz innych, ze nie mieszkam tam...

Ja się chyba wykończę, zanim to wszystko załatwię....
te moje leki nasercowe biorę nie wiem po co, bo to tak jakby ktoś chory na grypę antybiotyk brał, i stał  cały czas w przeciągu...



poniedziałek, 16 stycznia 2012

Wygrałam Candy !!!

Wygrałam, wygrałam...Pierwszy raz w życiu mi się to przytrafia, i się tym upajam ;)
Uff... wygrałam candy u Kasi  i się tego wcale nie spodziewałam, tym bardziej mi miło.
Ostatnio ciągle mi miło. Az zapomniałam się tez pochwalić, miałam gości w sobotę. Były u mnie dwie znajome.
Jeniulka z którą się znamy już szmat czasu, bo aż 25 lat! Mi samej trudno w to uwierzyć.
No i była też Dorotka- którą znam z forum na  coricamo.
I właśnie od Dorotki dostałam takie cudowności, które mi się bardzo przydają!


Jest i kalendarz stojący ( są z nim zaznaczone wszystkie święta, tak, że o Nikim nie zapomnę, bo czasem mi się niestety zdarza zapominać, aż wstyd się przyznać:(  Zamiennik mulin z ariadny na dmc!!! Nie będę musiała szukać w internecie, będzie łatwiej.
Najnowszy wzornik kolorów Ariadny. No i śliczniutką poduszeczkę/zawieszkę z biedroneczką :)
Za chwilę biegnę na pocztę wysłać upominek wymiankowy z biscornu. mam nadzieję, ze się spodoba. Jeśli jutro dojdzie, to wstawię fotkę, żebyście tez mieli możliwość oceny :)

Muszę też wstąpić do Urzędu miasta w sprawie meldunku, ech mam już dosyć tych wszystkich spraw urzędowych. Ale może to już wreszcie końcówka...  Dzisiaj się dowiem ;/

W sumie to zadziwiające w tym naszym kraju, że mam sądownie zatwierdzony spadek po ojcu tzn- połowę domu. A zameldować się nie mogę... ciągają świadków ( sąsiadów), rodzinę. załamać się można. I to dom, w którym się urodziłam, wychowałam, mieszkałam do 21 roku życia. I takie cyrki. Nasza rzeczywistość;/


Pozdrawiam cieplutko :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...