Jak mnie znów dawno nie było, no no.
Pisałam Wam, ze mam problemy z nadgarstkiem, nabawiłam się cieśni. Odradzano mi operacje od razu, chociaż jeden lekarza powiedział, ze najlepiej zrobić i mieć z głowy, to drugi dla odmiany, ze lepiej ultradźwięki, potem blokady i na koniec dopiero operacja. Posłuchałam drugiego :)
Robiłam jak najmniej rzeczy które wymagały stałych ruchów dłonią. Ale przecież w końcu trzeba go ruszyć, i zobaczyć co się dzieje.
No i ani razu szydełko nie wypadło mi z ręki, z początku bolał, że się aż wystraszyłam, ale im więcej racy tym lepiej. Co prawda nie chcę przesadzić, i robiłam tylko drobiazgi które Wam dzisiaj pokażę, a pokażę akurat od końca powstawania , bo mi się zdjęcie podoba ;)
Taki właśnie komplecik zrobiłam, każdy słoiczek ma inny kształt i wielkość, do każdego malutka serwetka, chociaż mają tworzyć całość.
Wcześniej zrobiłam dwa lampioniki, użyłam do ich zrobienia słoiczki po jogurtach z biedronki.
Świeczki robione własnoręcznie w domu.
A od tego drobiazgu się zaczeło-
Teraz się zabrałam za komplet czerwonych serwetek, nie wiem ile czasu mi zajmie ich zrobienie, wczoraj zrobiłam prawie całą jedną, a dzisiaj nic nie ruszyłam :(
Ale to dopiero będzie...
Pozdrawiam cieplutko !!!





