Witam Witam!!!
Mało, że zaginęła moja wena, to wraz z nią resztki rozumu przepadły. I co?? No i jest efekt.
Skończyłam wczoraj metryczkę, ooo jak ja się ucieszyłam. Uprałam, uszykowałam, zdjęcia popstrykałam. Dumna i blada wysyłam foteczki do osoby która tą metryczkę zamówiła, czekam z wewnętrznym uśmiechem na werdykt.
Poszły takie obrazeczki-
Patrzę- idzie wiadomość-
"Metryczka jest piękna !!!"
I nagle czytam-
"a to ta dla mnie?? "
Ja no owszem, ta, wciąż z rozradowaną dumą odpisuję, a tu nagle przychodzi-
"no bo jest problem..."
Już mi ten wewnętrzny blask zgasł jak słomka na lodzie... czekam, jaki to ten problem
"...Wojtuś a nie Michaś..."
No ... Jak mi się zamienił Wojtuś w Michasia tego nie wie nikt.
Mało tego, jak zaczęłam wyzywać sama na siebie, ze co mi do tego mojego pustego łba strzeliło, to jeszcze Michasia zamieniłam na Maciusia, i dzieci na mnie jak na kosmiczne zjawisko patrzyły, nawet nie chcę wiedzieć co myślały. No zapewne, ze matka im zgłupiała, Widzi Michaś, czyta Maciuś a powinno pisać Wojtuś. Ech... zgroza umysłowa, czarna dziura i teraz trudno, na to niestety lekarstwa nie ma.
zmieniłam te literki, jakoś mi się wpasowało nawet w to samo miejsce i jest tak-
Wysłałam fotki ponownie, kazałam 10 razy sprawdzić czy czegoś nie spierdzieliłam jeszcze, szczęśliwie już nie.
A teraz się przyznaję.
Nie cierpię, nienawidzę robić więcej niż raz ten sam wzór metryczki. Dusi mnie i dławi, jak muszę zrobić to samo. Pamiętam jak kiedyś musiałam zrobić metryczki dla bliźniaczek, i ich młodszej siostry.
Miały być takie same, a jednak inne, a dla młodszej różnica miała być większa, ale nie odbiegać... No i co byście zrobiły w takiej sytuacji??
Nie wiem w którym miejscu mam to wrzucone na bloga bo było to już dość dawno, wiec pokażę wam jak wybrnęłam-
Dla bliźniaczek-
Dla ich młodszej siostry-
O kolory nie pytajcie lepiej, bo wolę unikać tego tematu :/
A potem dopadła mnie kolejna zgroza-
Zdrobnienia imion!!!
Jak ja nie lubie szyć zdrobniałych imion, wcale nie jest lepiej niż przy ponawianym wzorze.
A dlaczego??? Przez Lilunie i Laurunię.
Też dwie siostrzyczki
w dodatku moja koleżanka ma pieski o tak samo brzmiących imionach.
Więc gdybym Pisała Laura i Liliana nie została bym skażona, no ale babcia chciała, babcia dostała.
A wiosną szyłam tą metryczkę-
Więc spadło na mnie to jak grom z jasnego nieba. Mało, ze wzór ten sam, zmiana koloru nie pomogła mimo wszystko, to żeby chociaż Wojciech. Z Wojciecha Michała bym chyba nie zrobiła, tak sądzę, bo w sumie czy to wiadomo co się tam w mojej głowie dzieje??
I jedno jeszcze na koniec napiszę. Podziwiam Izę za wyszycie kilku metryczek z bucikami, bo ja nie szyjąc ich, widząc u niej tylko- bucików mam serdecznie dość, chociaż bardzo mi się podobają, i może kiedyś mi to minie W trakcie zmagań Izy z owymi bucikami, miałam też je wyszyć, ale zamieniłam na smoczek, bo normalnie bym nie dała rady ;)
a poza wszystkim Kocham robić metryczki :D
I tym miłym akcentem zakończę pisanie, a raczej zatruwanie bloga, i pójdę zrobić coś wiele milszego. Odstresuję się przeglądając Wasze blogi (chyba ze jakaś zazdrość mnie dopadnie widząc, ze Ktoś potrafi coś, czego ja nie umiem) ;)
Miłego Poniedziałku !!!