Obserwatorzy

wtorek, 10 listopada 2015

Mroczny zestaw świąteczny

Zacznę dzisiaj od podziękowań za odwiedziny, za komentarze które dodają motywacji i sprawiają, ze ciągle chce się coś robić i pokazywać. 


Dzisiaj planowałam post z innym tematem, inną treścią  ale wiadomo jak to z moimi planami bywa... 

Co się odwlecze to nie uciecze... ;) 

Za to dzisiaj zobaczcie moje najnowsze dzieło -

Kolory to czerń, biel, brokatowe srebro 







Na żywo wygląda lepiej, ale to wiadomo, do fotografa mi strasznie daleko.

W takich kolorach właśnie zamówiła sobie komplecik dziewczyna, ma pokój czarno biały, i świąteczne ozdoby też chciała w tym kolorze. 

Dzisiaj nie będę Wam truła, i zanudzała. Idę tworzyć dalej, bo mam jeszcze sporo do pracy. Chociaż... rezerwuję sobie pól godzinki na blogowe przyjemności :D 

Buziaczki ! Papapa :*


poniedziałek, 9 listopada 2015

Co się dzieje gdy umysł szwankuje...

Witam Witam!!!

Mało, że zaginęła moja wena, to wraz z nią resztki rozumu przepadły. I co?? No i jest efekt.

Skończyłam wczoraj metryczkę, ooo jak ja się ucieszyłam. Uprałam, uszykowałam, zdjęcia popstrykałam.  Dumna i blada wysyłam foteczki do osoby która tą metryczkę zamówiła, czekam z  wewnętrznym uśmiechem na werdykt.

Poszły takie obrazeczki-




Patrzę- idzie wiadomość-
"Metryczka jest piękna !!!"
I nagle czytam-
"a to ta dla mnie?? "

Ja no owszem, ta, wciąż z rozradowaną dumą odpisuję, a tu nagle przychodzi-
"no bo jest problem..."

Już mi ten wewnętrzny blask zgasł jak słomka na lodzie... czekam, jaki to ten problem
"...Wojtuś a nie Michaś..."

No ... Jak mi się zamienił Wojtuś w Michasia tego nie wie nikt. 
Mało tego, jak zaczęłam wyzywać sama na siebie, ze co mi do tego mojego pustego łba strzeliło, to jeszcze Michasia zamieniłam na Maciusia, i dzieci na mnie jak na kosmiczne zjawisko patrzyły, nawet nie chcę wiedzieć co myślały. No zapewne, ze matka im zgłupiała, Widzi Michaś, czyta Maciuś a powinno pisać Wojtuś. Ech... zgroza umysłowa, czarna dziura i teraz trudno, na to niestety lekarstwa nie ma.

zmieniłam te literki, jakoś mi się wpasowało nawet w to samo miejsce i jest tak-



Wysłałam fotki ponownie, kazałam 10 razy sprawdzić czy czegoś nie spierdzieliłam jeszcze, szczęśliwie już nie.

A teraz się przyznaję.
Nie cierpię, nienawidzę robić więcej niż raz ten sam wzór metryczki. Dusi mnie i dławi, jak muszę zrobić to samo. Pamiętam jak kiedyś musiałam zrobić metryczki dla bliźniaczek, i ich młodszej siostry.

Miały być takie same, a jednak inne, a dla młodszej różnica miała być większa, ale nie odbiegać... No i co byście zrobiły w takiej sytuacji??

Nie wiem w którym miejscu mam to wrzucone na bloga bo było to już dość dawno, wiec pokażę wam jak wybrnęłam-

Dla bliźniaczek-




Dla ich młodszej siostry-


O kolory nie pytajcie lepiej, bo wolę unikać tego tematu :/

A potem dopadła mnie kolejna zgroza-
Zdrobnienia imion!!!
Jak ja nie lubie szyć zdrobniałych imion, wcale nie jest lepiej niż przy ponawianym wzorze.
A dlaczego??? Przez Lilunie i Laurunię.

Też dwie siostrzyczki


w dodatku moja koleżanka ma pieski o tak samo brzmiących imionach.

Więc gdybym Pisała Laura i Liliana nie została bym skażona, no ale babcia chciała, babcia dostała.

A wiosną szyłam tą metryczkę-



Więc spadło na mnie to jak grom z jasnego nieba. Mało, ze wzór ten sam, zmiana koloru nie pomogła mimo wszystko, to żeby chociaż Wojciech. Z Wojciecha Michała bym chyba nie zrobiła, tak sądzę, bo w sumie czy to wiadomo co się tam w mojej głowie dzieje??

I jedno jeszcze na koniec napiszę. Podziwiam Izę za wyszycie kilku metryczek z bucikami, bo ja nie szyjąc ich, widząc u niej tylko- bucików mam serdecznie dość, chociaż bardzo mi się podobają, i może kiedyś mi to minie W trakcie zmagań Izy z owymi bucikami, miałam też je wyszyć, ale zamieniłam  na smoczek, bo normalnie bym nie dała rady ;)


a poza wszystkim Kocham robić metryczki :D

I tym miłym akcentem zakończę pisanie, a raczej zatruwanie bloga, i pójdę zrobić coś wiele milszego. Odstresuję się przeglądając Wasze blogi (chyba ze jakaś zazdrość mnie dopadnie widząc, ze Ktoś potrafi coś, czego ja nie umiem)  ;)

Miłego Poniedziałku !!!


niedziela, 8 listopada 2015

Poszukiwana moja wena...

Taki post powiedzmy z serii Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...  Cóż, raczej ani Nikt nie wie, ani nie widział...
No tego jeszcze nie było, żebym ja taką malusią metryczkę ( w dodatku piękny wzorek, metryczki kocham robić) wyszywała tydzień ??? ...i jeszcze nie skończyłam właściwie. 
Całe szczęście, ze się juz zbliżam do końca, bo przecież tyle innych rzeczy leży odłogiem i czeka na skończenie, a niektóre nawet na zaczęcie.
Wlazło coś we mnie i tak mi nie daje robić, myli mi krzyżyki, odrywa od pracy, co za zaraza jakaś.
To na pewno Ona zeżarła moją wenę. Hoduję teraz nową, bo inaczej jej chyba nie odzyskam ;)

Zanim ta wewnętrzna moja Zarazka popsuła co tylko mogła stworzyłam bombki...

Chciałam Wam pokazać, ale cóż...nie było weny by napisać posta. Kłóciła się moja chęć pokazania z brakiem pomysłu na treść, dzisiaj chęć wygrała, ale brak pomysłu czai się w czeluściach mózgu, więc lepiej już pokażę te moje dzieła i pójdę kończyć  metryczkę. 





Od razu zaznaczam, ze są to bombki do powieszenia na stojaku, na choinkę się nie nadają z racji gabarytów, no chyba, ze ktoś by miał życzenie powiesić taką w lesie na mocnym drzewku ;)

Druga bombka jest biała, ale tego nie widać na zdjęciach.

Jeszcze coś o czym zapomniałam...
Zapomniałam podziękować za komentarze, odpiszę na nie w najbliższej sposobnej chwili, i przepraszam że jeszcze tego nie zrobiłam do tej pory.
Zanim sobie przypomnę o czym jeszcze powinnam pamiętać, idę... Wrócę tutaj z gotową metryczką.

Miłej Niedzieli !!!

niedziela, 1 listopada 2015

Jesienny post, przemyśleniowy

Witam wieczorem w tym szczególnym dniu.

Nie będę wstawała dzisiaj tutaj świeczek, zniczy a innych tego typu zdjęć.

Modlitwę , wspomnienia, kwiaty i znicze zostawiłam  gdzie ich miejsce, u moich najbliższych tam gdzie spoczywają, gdzie odwiedzam Ich groby nie tylko z okazji Dnia Wszystkich Świętych.


Od kilku dni obserwuję też fale oburzenia, kłótnie jakie się przetaczają w różnych miejscach w internecie, jak i w najbliższej okolicy, zdania są totalnie podzielone. No i dobrze, nie wszyscy muszą tak samo myśleć, tak samo robic, ale żeby zaraz taka agresja?? Mówią, ze pies szczerzy kły.. ja się naparzyłam na szczerzących kly ludzi, i to czasem przyjaciół, znajomych i sąsiadów, a w rodzinach też się trafiało...
Jak to się mówi- gdyby wzrok mógł zabijać... to dzisiaj na cmentarzu więcej miejsc do odwiedzenia by było.

I o co to wszystko?? No wiadomo- Halloween ...

czy to aż tak bardzo przeszkadza?? Mi osobiście nie. Czy w tym czasie gdy tak wiele złości, łez, śmierci każdego dnia, tragedii rodzinnych, biedy, tak źle się pośmiać, pobawić, szczególnie jeśli chodzi o dzieci?? Czy większa szkoda kiedy dziecko się przebierze, i pod rękę ze znajomymi pójdzie uzbierać woreczek słodyczy, czy kiedy tkwi przy komputerze, oglądając nieraz gorsze rzeczy w TV ??

Bo zaraz wszyscy muszą być święci??  A dzieci przerażone, zastraszone. Ze źle się przebrać za Czarownicę ( Kto z nas nie zna bajki o Jasiu i Małgosi np?? ) , że nie można w domu trzymać dyni...A w celach kulinarnych ??  Przesada, gruba przesada.

No ale cóż.
Chyba mamy taki naród typowo do narzekań, do utyskiwania, do płaczu. Zawsze mamy szklankę w połowie pustą, zero pozytywów i wszystko bierzemy tak bardzo na poważnie. A co jeszcze?? Uwielbiamy swoje zdanie narzucać innym, kompromis?? - co to jest???

Ok, to już kończę bo pewnie też mi się dostanie ;)

Ja się co prawda nie przebierałam, na Halloween ale zrobiłam sobie w domu małą dekorację :)



Czaszka się świeci i zmienia kolory :)

No i to koniec na dzisiaj tego tematu, skoro temat napisałam, ze post jesienny, no to muszę okazać jesień.
W moim ogrodzie, ale zacznę od pupilków :)

Bercik, ukrywający się przed Czipsą-


A tutaj Czipsa...chyba wiadomo za kim się tak rozgląda ;)




No i mój ogródek- czasem oszroniony, czasem w pierwszych promieniach słońca, we mgle..

A ja się już pożegnam i do następnego napisania :*









czwartek, 29 października 2015

Aniołek na choinkę

Witam witam, bardzo serdecznie :)

Dzisiaj wpadam tylko na chwilkę, żeby pokazać co udało mi się stworzyć. Miało być inaczej, ale co tam, biały jest, skrzydełka ma, nawet aureolę na druciku, a drewniany koralik robi za główkę, taki stylowy można rzec, i tego się trzymam- tak miało być, z koralikiem wieńczącym dzieło :D

A że tam perełka, albo szkiełko, a może mój Aniołek to jest a Afryki?? a czemu nie?? Tam też są Aniołki ;)

No to zagmatwałam, jak to ja, wytłumaczyłam się z zamiarów, i zamierzeń oraz efektów- czas pokazać.


No i co powiecie o mim dziele ??
A tutaj jeszcze Anioł wyszedł an powietrze, zawisł na choince próbnie, i pociemniał w słońcu.
No bo aparat ma to do siebie, ze sobie robi kolory jak on chce, a nie jak ja chcę, taka potwora amatorska i zmora spędzająca mi sen z powiek.



A tak pisząc na poważnie, to właśnie się nasłuchałam, ze głowa jest za ciemna, ale to mój  Aniołek, i wszystko mi jedno jakiego koloru będzie miał koralik. 


Idę sobie przemyśleć co mam zrobić jutro, bo tyle powinnam zrobić, że nie wiem czy przez noc wymyślę która rzecz najpilniejsza. Sobota robótkowo odpada, niedziela tym bardziej, a po niedzieli mam zamówienie na metryczkę, no cóż...czas goni, a ja jakoś ostatnio wolniej biegam, więc przed czasem trudniej uciekać, masa i wiek robią swoje  ;)

Pozdrawiam cieplutko i do kolejnego razu :* papa :*



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...